Uber kontra taxi

Taksówkarze znowu protestowali przeciwko Uberowi. Tym razem nie polowali na nich ze smołą i policją, ale opóźniali drogę do pracy zwykłym ludziom, przejeżdżając przez centra miast 30km/h. Nie mam zamiaru wgłębiać się w regulacje prawne Uber vs Taxi, bo jako klient mam to zwyczajnie gdzieś. Jeśli chcę zjeść truskawki i wiem, że najlepsze ma starsza Pani na rogu mojej ulicy, bo wprost z własnego ogródka to nie interesuje mnie czy ma licencję, żeby stać na tym rogu i czy odprowadza podatek. Od taksówkarzy nie dostaję ani dobrej ceny ani dobrej jakości usług, więc wcale się nie dziwię, że klienci wolą inne rozwiązania.

Co dostaję od taxi

Taksówkarze zwykle są anonimowi, nikt ich nie ocenia, więc póki się nie zagrozi, że wniesie się na nich skargę to mają cię gdzieś. Rzucą twoją torbę do bagażnika jak worek kartofli, są niemili, nie odzywają się całą drogę albo wprost przeciwnie, gadają jak najęci o niczym. Dodatkowo często nie można im ufać, zwłaszcza w obcym mieście, gdzie próbują cię oszukać chociażby na kilka złotych. Jak słyszę tekst w Katowicach czy Warszawie, którędy najlepiej pana zawieźć to mi się nóż w kieszeni otwiera, a zaraz obok google maps i gps. Nie raz zgłaszałem taksówkarza do korporacji i nie raz pokłóciłem się o to, że próbuje mnie naciągnąć. Przykre to, że człowiek wraca ze szkolenia i nie może stracić czujności nawet na moment. Takie rzeczy tylko w taxi, bo kierowca Ubera o klienta dba.

Dlaczego Uber?

Uber nie jest anonimowy, wiesz jak wygląda twój kierowca zanim przyjedzie, jaką ma rejestrację, samochód i gdzie dokładnie znajduje się jego auto, którym cię odbierze. Ponadto choćbyś wracał z imprezy na totalnej bombie, to rano po przebudzeniu masz pewność, że nie zwiedziłeś dwóch okolicznych wsi, bo dostajesz podsumowanie trasy na maila. Oceny po każdym przejeździe sprawiają, że żaden buc albo „król szosy” długo nie pojeździ. Ponadto nie musisz martwić się o kasę, podpięta karta do aplikacji załatwia wszystko i nie musisz słuchać, że nie ma wydać albo że nie można zapłacić kartą.

Nie chodzi o pieniądze

Mówiąc szczerze to czasem wybieram Ubera nawet jak jest drożej (przeliczniki w ruchliwe dni), bo mam dość niskiej jakości obsługi w taxi.
W stanach konkurencja w ramach Ubera jest tak duża, że dbając o jak najwyższą notę niektórzy kierowcy prześcigają się w „podejściu do klienta”
i oprócz serdecznego uśmiechu, częstują cię np. przekąskami w aucie. To już może przesada w drugą stronę, ale rozumiecie co chcę przez to powiedzieć. Wracając do taxi, jechałem z typem, który wiózł mnie na lotnisko zygzakiem, pokazując jak to by rozjechał Kaczyńskiego
i Kwaśniewskiego, dostałem też wykład o iluminatach i o tym, że on (taksiarz z 3cm pazurami) to wszystko pierdoli i za pół roku będzie chciał w Bieszczadach jeść korę z drzew, a jak jego dziewczynie to nie pasuje, to może spadać. Z jednej strony mówił, że brzydzi go pogoń za pieniądzem i kapitalizm, a z drugiej mimo wszystko skasował te 3 dychy za przejazd. Takie rzeczy tylko w Taxi, bo w Uberze ten typ przestałby pracować po tygodniu. Wystarczyłoby do tego kilka opinii. Inny koleś zatrzasnął koleżance drzwi taxi, bo ta przyznała się, że zagłosowała na PO. Nie wspominam już o masie oszustw dokonywanych na obcokrajowcach, za co mi jako Polakowi jest zwyczajnie wstyd.

Taksówkarze mogą się burzyć na brak licencji Uberów, co m.in. skutkuje niższymi cenami, ale to nie o ceny tutaj chodzi, bo polscy klienci zrozumieli, że mogą dostać lepszą jakość usług za mniejsze lub te same pieniądze i że nie muszą już odpalać google maps wsiadając do taksówki w obcym mieście.

Uważam, że każdy ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie, również taksówkarze, jednak róbmy to tak, żeby nie szkodzić innym. Kiedy taksówkarze blokują ulicę to narażają się swoim potencjalnym klientom, jeszcze bardziej pogłębiając nieciekawe opinie o tej grupie zawodowej. Mało tego, oni wcale nie chcą mieć tak samo jak Uber, czyli nie chcą dla siebie lepiej, tylko żeby Uber miał gorzej. Ich wybór. Szkoda, że nie wpadli jeszcze na podniesienie jakości usług m.in. poprzez dbanie o kulturę osobistą. Trudno, głupich nie ma co żałować.

PS.

Na Filipinach korzystałem również z Graba – alternatywy Ubera (w przeciwieństwie do Ubera, Graby są oznakowane i wyglądają jak normalne taksówki) i również mam miłe odczucia. Mimo że złapałem jednego z ulicy, bez pomocy aplikacji to nikt mnie nie oszukał – bezpiecznie wróciłem do hotelu.

 

Najnowsze wpisy

Kategorie