Terry Pratchett – Świat Dysku – recenzja serii

Postanowiłem przeczytać wszystkie książki Pratchetta z serii Świat Dysku. Trochę mi to zajmie, dlatego w ramach recenzji będę uzupełniał ten wpis o nowe tytuły.

Zaczynając przygodę z płaskim światem, sprawdziłem, że są dwa sposoby na czytanie – seriami oraz
według kolejności powstawania. W miarę poszerzania świata dysku, Pratchett wyodrębnił kilka mini serii zebranych wokół tych samych bohaterów i tematów. Porzuciłem ten sposób na czytanie i wziąłem się za pierwsze książki. Dlaczego? Bardziej niż śledzenie konkretnych wątków, interesuje mnie jak autor ewoluował pisarsko, jak szlifował bohaterów i dopieszczał ten olbrzymi świat. Jeden z największych w historii literatury.

  1. Kolor Magii – 1983

Kolor Magii to pierwsza książka osadzona w świecie dysku, czyli świecie o kształcie dysku (szok!), osadzonym na grzbietach czterech słoni, które stoją na wielkim żółwiu (Wielkim A’Tuinie) przemierzającym kosmos. Tak, wiem jak to brzmi! W kolorze magii poznajemy jedną z najbarwniejszych postaci świata dysku – maga Rincewinda, któremu towarzyszy pierwszy w historii świata dysku turysta – Dwukwiat. To, co pociąga w książkach Pratchetta to fakt, że każda historia pokazuje w krzywym zwierciadle jakiś temat lub zjawisko społeczne. W tym konkretnym przypadku mamy bekę z turystów.

Świat dysku
Świat dysku

Poznajcie absurdalny świat Pratchetta

Dwukwiat przybywa do Ahnk Morpork (nieoficjalnej stolicy świata dysku) z bagażem, który absolutnie każdy z nas chciałby posiadać. Bagaż jest połączeniem dobermana, worka świętego mikołaja, GPSa i obsługi 5-gwiazdkowego hotelu. Bagaż jest niezniszczalny, ma wielkie kły i rzuca się na wszystko, co zagraża jego właścicielowi. Dodatkowo zmieści absolutnie wszystko, co do niego włożysz i nie trzeba go  taszczyć, bo biega na swoich krótkich nogach. Na wyposażeniu ma lokalizator, który wszędzie namierzy swojego pana, a także dysponuje takimi sztuczkami jak błyskawiczne pranie i prasowanie odzieży. Luksus!

Od przybycia do Ahnk Morpork Dwukwiat posiadł również to, czego żaden z nas nie chciałby posiadać na zagranicznej wycieczce, czyli najgorszego przewodnika na świecie w formie maga nieudacznika – Rincewinda. Warto zapamiętać to imię, gdyż ten niedoszły mag fajtłapa ma swój cały cykl w płaskim świecie i mnie jego przygody bardzo bawią. Czy wspomniałem, że turysta pochodzi z krainy, w której złoto jest równie powszechne jak dostęp do powietrza, a mieszkańcy Ahnk Morpork bardzo lubią złoto i nie należą do najuczciwszych? Po tym, jak mag z turystą podpalają stolicę, udają się na przygodę, która zahacza m.in. o wizytę w świątyni Bel-Shamroth, spotkania z trollami czy smokami, ale przede wszystkim mnóstwo humoru. Totalny brytyjski absurd!

Kolor magii – dobry początek?

Jeśli nie lubisz fantastyki, ale chciałbyś zapoznać się z twórczością Terrego Pratchetta, to raczej nie zaczynaj od tej książki. Terry Pratchett nie traktuje w niej niczego serio, a dodatkowo serwuje nam sporo pokręconego humoru. Dla osób, którym ciężko się oswoić z literaturą fantasy ze względu na magię, magiczne kreatury i masę innych rzeczy, które zwyczajnie nie istnieją, czytanie książki, w której sam autor podważa to wszystko, a wręcz bezczelnie się z tego, może być trudne. Druga sprawa to fakt, że jeśli chcesz kogoś zainteresować jakimś zespołem to nie puszczasz mu pierwszych garażowych numerów, ale największe hity. Kolor magii to nie jest największy hit Pratchetta, więc zdania będą podzielone, czy warto od niego zaczynać, ale moim zdaniem warto, chociażby po to, żeby zobaczyć jak autor się rozwinął.

Co do moich pierwszych wrażeń odnośnie płaskiego świata, to takie podejście do fantasy okazało się dla mnie całkiem inne od wszystkich wcześniejszych. Po raz pierwszy czytając książkę fantasy, autor dobitnie przypominał mi, że nic tu nie jest na serio. Bohaterowie? Genialnie zarysowani, Dwukwiat idealnie odzwierciedla stereotyp turysty w formie Azjaty zaciekawionego absolutnie wszystkim dookoła, który drewnianą ławkę potrafi udokumentować do ostatniej drzazgi. Hrun Barbarzyńca natomiast jest świetną parodią Conana. Fabuła? Tutaj jest nierówno. Na początku jesteśmy powoli wprowadzani do świata dysku, by potem rzucić się w wir przygody, która zabiera nas w wiele miejsc, ale na zbyt krótko i pobieżnie. Innymi słowy, na początku książki mamy wszystko ustrukturyzowane, do czego się przyzwyczajamy, by potem oberwać chaosem.

Werdykt

Czy warto sięgnąć po Kolor Magii? Jeśli masz tę wspaniałą przypadłość, której mi często brakuje i nie bierzesz życia całkiem serio to jest spora szansa, że zakochasz się w tej książce od pierwszych sylab. Daję 3.5/5, dlatego, że już wiem, że będzie tylko lepiej.

Najnowsze wpisy

Kategorie