Ogień przebudzenia – Anthony Ryan – recenzja

Ogień Przebudzenia to mieszanka fantasy, przygody, intrygi i… smoków. Wokół tych ostatnich kręci się cała historia i może to te mityczne stwory najbardziej nie pozwalały mi się oderwać od książki ? W końcu wszyscy oglądamy Grę o tron, prawda?

Smocza krew

Świat nakreślony nam przez wyobraźnię Ryana nawiązuje do epoki wiktoriańskiej w Anglii czyli czasie rewolucji przemysłowej. Maszyna parowa to jeden z symboli ówczesnej epoki i też świat, w którym się pogrążamy jest pewną odmianą steampunku z tą różnicą, że parę wodną w książce zastąpił „produkt”, czyli destylowana smocza krew. Smoki w książce występują w różnych gatunkach – czerwone, czarne, niebieskie i zielone, podobnie jest z ich krwią która różni się właściwościami w zależności od koloru.

„Niebieska dla umysłu.
Zielona dla ciała.
Czerwona dla ognia.
Czarna dla mocy.”

Definicja państwa została zastąpiona przez olbrzymią korporację zwaną Żelaznym Syndykatem, która specjalizuje się w pozyskiwaniu i sprzedaży smoczej krwi. W związku z tym, że produkt ma taką wartość, cały świat kręci się wokół smoków, część ludzi specjalizuje się w ich łapaniu, część w hodowaniu, część destyluje ich krew, a dla reszty jest przede wszystkim towarem luksusowym.

Tych, którzy mogą korzystać z jej właściwości jest niewielu, 1/1000 i nazywamy ich błogosławionymi (z ang. blood-blessed). Dla zwykłych śmiertelników kontakt z krwią smoka jest zabójczy, może powodować poważne poparzenia lub śmierć. Błogosławionym wypicie produktu daje krótkotrwałe moce – zwiększoną siłę, sprawność, moce telekinetyczne, wszystko w zależności do rodzaju wypitego produktu, Błogosławieni o swojej niezwykłości dowiadują się podczas „próby krwi”, kiedy kropla smoczej krwi jest umieszczana na ręce dziecka by dowiedzieć się czy jest na nią odporne. Te dzieci, które ją przejdą trafiają następnie do specjalnej akademii, gdzie uczą się korzystania ze swojego daru, a następnie są wcielane w struktury Żelaznego Syndykatu. Dla wielu z nich może to oznaczać wyrwanie się z biedy.

Upadające imperium

Już na wstępie dowiadujemy się, że biznes nie idzie tak gładko jak dotychczas, a ciągłe polowania drastycznie ograniczają populację smoków. Dodatkowo te hodowane w niewoli są coraz słabsze i dają coraz gorszej jakości produkt, którego wartość na rynku spada. Dlatego Żelazny Syndykat zamierza odnaleźć legendarnego białego smoka, którego krew według legend znacząco przekracza możliwości innych gatunków. Zdobycie tego smoka może odwrócić los Żelaznego Syndykatu, który dodatkowo wskutek osłabienia ekonomicznego jest na granicy wojny z sąsiadującym imperium Corvuskim.

Troje nieznajomych

Ogień przebudzenia opowiada historię trójki nieznajomych, którzy mają pomóc syndykatowi w schwytaniu bestii. Z jednej strony mamy małego rzezimieszka Claydona Torcreeka, który jest niezarejestrowanym błogosławionym, wykorzystującym swoje umiejętności do drobnych przestępstw na terenie Kątów – szemranej dzielnicy miasta Carvenport (stolicy syndykatu). Po przeciwnej stronie charakteru mamy Corricka Hilemore’a, szorstkiego człowieka z zasadami, kodeksem honorowym i oficera, który został świeżo przydzielony do okrętu, którego kapitan testuje nowy napęd – silnik zasilany smoczą krwią. Muszę przyznać, że jego przygody najmniej mnie zainteresowały, ale trzeba oddać Ryanowi, że świetnie opisuje bitwy na morzu i sceny batalistyczne. Czytając fragmenty bitew z piratami, czułem się jakbym był w centrum wydarzeń. Ostatnią częścią układanki jest Lizanne Lethridge, szpieg i zabójca (a także błogosławiona) zakontraktowana przez swoją szefową do zbierania informacji na temat legendarnego smoka. Przypominała mi  nieco czarną wdowę z serii marvela – zabójcza, zdecydowana, piękna i pewna siebie. Jej przygody pełne intrygi i scen akcji czytało się wyśmienicie. Wspomniana trójka zostaje rzucona w wir wydarzeń, które z czasem się łączą i nabierają zupełnie nowej perspektywy.

Jest ogień – ogień przebudzenia

Narracja jest prowadzona z perspektywy trójki naszych bohaterów, a każdy rozdział to historia jednego z nich. Widzimy jak Clay przemierza pustkowia w poszukiwaniu smoka, jak Lizanne w roli szpiega próbuje zebrać niezbędne informacje, żeby mu to ułatwić i jak Hilemore przemierza morze pełne niebezpieczeństw na statku napędzanym krwią. Każde z nich ma swoje demony do zwalczenia i przed każdym rzucane są wyzwania, które podkręcają tempo opowieści.

Wielowymiarowe i nieoczywiste postacie, których losy zaczynają się splatać to wielka zaleta tej książki, tak samo jak fabuła skupiające się na pogoni za legendą. Z początku niepozorne wydarzenia i wzmianki prowadzą do ciekawych rozwiązań i zwrotów akcji, które nie pozwalają odłożyć książki aż ręka nie zdrętwieje. Ten rozległy świat i jego spójność bardzo przypadły mi do gustu i jeśli lubicie fantastykę w połączeniu z dobrą przygodą, to ta książka jest zdecydowanie dla was.

Ostrzegam, że książka jest grubaśna, trochę ją sobie dozowałem, bo przyjemnie było wracać wieczorami i odkrywać dalsze losy bohaterów, ale łapałem się na tym, że przewracając stronę i widząc rozdział o Hilemore, myślałem sobie, o nie, znowu on, trzeba szybko to przeczytać, żeby wrócić do pozostałej dwójki, a kończyło się na tym, że pochłaniałem strony chcąc więcej, a bohater zyskiwał w moich oczach.

Dla mnie 5/5, bo od czasu gry o tron, nie wpadła mi w ręce tak wciągająca i wielowątkowa opowieść fantasy. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy (trylogia + prequel).

Bonus

Jeszcze tylko kilka słów o nawiązaniach do epoki wiktoriańskiej, a przynajmniej tylu, ile udało mi się wyłapać. Ryan urodził się w Szkocji, więc historia Wielkiej Brytanii nie jest mu obca. W XIX w. Wielka Brytania była u szczyty potęgi imperialnej, podobnie jak Żelazny Syndykat w książce. Rewolucja przemysłowa, której symbolami stały się lokomotywa i maszyna parowa również mają odzwierciedlenie w wynalazkach napędzanych smocza krwia. Dodatkowo podczas panowania królowej Wiktorii, imperium brytyjskie posiadało olbrzymią flotę, przechodzącą z żaglowców na parowce (zwykłe statki vs napędzane smoczną krwią). Nierówności społeczne rówież charakterystyczne dla epoki wiktoriańskiej mogą być tutaj wyrażone poprzez podział na błogosławionych i zwykłych ludzi.

Najnowsze wpisy

Kategorie